niedziela, 4 czerwca 2017

Powrót do lwa

W poprzednim poście pisałam, że zdjęłam lwa z krosna bo miałam go dość. Nie jest to haft w moim guście, robię go na prośbę dziecka. Może dlatego posuwam się w żółwim tempie. Jednak w ubiegłą niedzielę ponownie go rozłożyłam,nie dawał mi spokoju, że już tak niewiele a ja nie kończę i  popatrzyłam na niego z odpowiedniej perspektywy. Dopiero do mnie dotarł. Powrócił na krosno i od tygodnia stawiam w nim xxx. Nie są to oszałamiające ilości ale staram się codziennie chociaż 100 dziabnąć. Oby do przodu. Teraz to już do końca.
Jest tak : 


Crossty powiada, że mam poza sobą 77 tys krzyżyków czyli koniec już bliski 😁

Zieleń słoneczników była mi potrzebna. Wyszywane się je naprawdę przyjemnie, nie chce się odchodzić od krosna. Na chwilę obecną mam tyle 
Mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu wrócą na krosno. 

6 komentarzy:

  1. Ślicznie się zielenią słoneczniki a i lwa koniec też już bliski, pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Super że lew też się xxx, a liście w słonecznikach super, bardzo ładna zieleń. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ze słonecznikami idziesz jak burza:) Bardzo dziękuję za wzór na pewno kiedyś wykorzystam:) A pamiętam, że kompletu były też malwy na drugim obrazku i też mi się podobały:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja najbardziej kibicuję lwu :) Jest żmudny ze względu na monotonne i podobne do siebie kolory, ale finał już bliski, a efekt będzie wow :)Do tej pory pamiętam te niesamowite oczy i chciałabym go już podziwiać w całej okazałości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kończ szybko lwa bo już żal odstawiać go na bok i zakładaj na krosno letnie słoneczniki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak to jest jak haft średnio nam się osobiście podoba - ciężko wtedy idzie. Ale! Już tak niewiele zostało, że warto spiąć się w sobie i go skończyć. A później już tylko można poświęcić się słonecznikom, które są przyjemnością dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń