niedziela, 23 kwietnia 2017

Lew cz. 8

   Wykonywanie dużych prac ma to do siebie, że posty nie pojawiają się za często. Niestety u mnie na szydełku dużą firana, przybywa baaardzo powoli, na drutach szał ażurowy, który nie posuwa się za bardzo bo coś mi nie pasuje i w świecie xxxx wiadomy sierściuch, nad którym obecnie skupiam się intensywnie. Mam cichą nadzieję , że uda mi się skończyć go do końca maja . Jednak to termin troszkę na wyrost.
Pojawiło się drugie oko więc pora na prezentację.
Technika haftu ma wiele do życzenia ale o tym pisałam kilka postów wcześniej i nie będę powtórnie pisać tego samego. Ten haft ma wiele do życzenia i aby był skończony musi takim pozostać

Troszkę zbliżenia na pikselozę 


I to tyle na dziś.Przede mną jeszcze 15 tys. xxx , tak podaje Crossty
 Po głowie chodzi mi szatański plan na następny haft ale na razie nie zdradzam szczegółów. Muszę się z tym pomysłem jeszcze troszkę poszarpać.
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za komentarze. Tak jak i Was cieszą mnie ogromnie, są motywacją do dalszej prezentacji moich wytworów.

wtorek, 7 marca 2017

Lew cz. 7

Post ten miał pojawić się później,po skończeniu drugiego ślepia. Poproszono mnie jednak dziś o zaprezentowaniu całego haftu więc musiałam odwinąć z wałka. Nie pozostało mi nic innego jak zrobić kilka zdjęć z obecnego stanu. Nie lubię tego odwijania i nawijania bo dość sporo już poza mną ( crossty mówi, że 70% ) .
Obecnie wygląda tak :





Tak jak pisałam wcześniej, haft ten jest polem doświadczalnym w nauce parkowania. Nadal wyszywany technikami mieszanymi. Jest tu parkowanie w obrębie jednej kratki, jest rzędami. Rzędami parkuję obecnie przy wyszywanie oka. Pikseloza nieziemska. Tylko w ten sposób stawiając krzyżyki można to zrobić z sensem , bez plątaniny, wciskania kolejnych xxxx w puste miejsca. O zaletach crossty nie będę już rozpisywać się bo była by to powtórka. Już z niechęcią myślę o hafcie, który wskoczy na krosno po sierściuchu, a jest nim  Czekoladowa noc, którą niestety mam w wersji papierowej, bez możliwość przeróbek.

Dziękuję za komentarze pod ostatnim postem.

wtorek, 14 lutego 2017

Pled - finał

Zdążyłam. Miał być gotowy na 10 lutego i był. Został podarowany więc można pokazać go światu. Nie do końca jestem z niego zadowolona. Przede wszystkim to akryl i zdaję sobie sprawę, że szybko zmechaci się. Taki był wybór solenizanta, taki sobie zażyczył i znalazł miejsce w Jego pokoju.
O szczegółach pisałam w poprzednim poście. Zużyłam 21 motków czyli waży  ponad 2 kg. Grunt to zrobić dokładną próbkę , zostało mi z zamówienia 15 motków 😉. To się nazywa precyzja w obliczeniach. Zostaną zużyte, już jest plan ale jak na razie mam dość entrelaka.
Jak zwykle zdjęcia nieudane ale samo pomieszczenie jest dość ciemne, do tego ciężko uchwycić taką kolorystykę

Po wyjściu na dwór kolorki bardziej zbliżone do oryginalnych
Wrócę jeszcze do niego bo brak mu lamówki. Pierwotnie zrobiłam obrzeże i - cordem. Niestety nie podobało mi się, wyszły za duże dziury w oczkach. Zrobię szydełkowy brzeg ale teraz nie mam na to ochoty. Ciągnie mnie do krzyżyków i muszę to wykorzystać aby sierściuch doczekał się finału.
Następny post będzie krzyżykowy 😀


Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.Nie odpowiadam ostatnio indywidualnie, wybaczcie.Czytam , jednak naprawdę brak mi czasu.
Pozostawiony komentarz pod postem dla nas blogujących jest oznaką, że jest sens w ogóle pokazywać, dzielić się tym co czynimy:)

niedziela, 22 stycznia 2017

Pled

Nastąpiła przerwa w stawianiu krzyżyków na rzecz szczytnego dziergadła.
Otrzymałam specjalne zamówienie od Małżowinka, czym mnie zaskoczył porządnie. Kiedy kończyłam dziergać chustę virus tak stanął , popatrzył i rozkazującym tonem wyraził chęć posiadania pleda  w takich kolorach. Uczestniczył w wybieraniu wzoru, nitki. Nie było łatwo znaleźć coś sensownego. Z obecnego zakupu również nie jestem do końca zadowolona bo to najzwyklejszy, nasz krajowy akryl.  Niestety bardziej szlachetne włókna albo nie mają interesującej nas kolorystyki albo przy takiej ilości potrzebnego surowca najnormalniej zbankrutowałabym.
W lokalnej pasmanterii znalazłam motek spełniający moje oczekiwania. Był tylko jeden. Zakupiłam go, zrobiłam próbkę, wyliczyłam ilość potrzebnych motków i zdębiałam. Wyszło 34. Pozostało czekać na koniec wszelkich remamentów bo motek znalazłam pod koniec grudnia i w połowie stycznia zamówiłam w internetowej pasmanterii u  Joanny Komornickiej "Karolinka"  35 motków interesującego mnie włókna. Paczka dotarła w tym tygodniu i ....... się dzierga 😁
Wzór to najprostszy entrelak wzorem francuskim, druty KP 5,5. Producent zaleca od 6,5- 7,5 ale ze względu na rodzaj tworzywa wzięłam cieńsze . Dzierga się baaardzo przyjemnie. Wzór naprawdę prosty. 
Tak prezentuje się zrobiony fragment. Kolory na zdjęciu nieudane



Takie paczuszki mogę dostawać częściej
Pędzę z drucikami, może uda mi się zrobić do 10 lutego. Wtedy mąż ma imieniny. Czy jednak się uda ? Troszkę obowiązków poza robótka mi trzeba jednak wykonać.

wtorek, 3 stycznia 2017

Nowy Rok.......
Przede wszystkim chciałam Wam życzyć aby ten nie był gorszy od poprzedniego i abyśmy zdrowi byli. I nie życzę Wam tego bo wypada, zdrowie uważam jest nadrzędne w naszym życiu bo nie ma nic gorszego jak być zależnym od innych, stać się dla kogoś ciężarem.

Zajrzałam dziś do pierwszego posta z ubiegłego roku gdzie jak nigdy zrobiłam listę pozycji do wykonania w rok. Uczyniłam to pierwszy i ostatni chyba raz,  bo jak to w powiedzeniu " chcesz rozśmieszyć Pana Boga powiedz mu o swoich planach". Jedynie udało mi się skończyć"główki " o czym już wiecie. Reszta to ciągle ufoki.
Nadal trwam przy sierściuchu chociaż od dwóch tygodni nie postawiłam ani jednego xxx. Krosno stoi sobie cichutko pod ścianą,gdzie zostało ulokowane jeszcze przed świętami. Mam nadzieję, że po publikacji tego posta wróci na swoje miejsce i uda mi się dziś postawić kilka krzyżyków. Apka crostty jest cudowna ale i bezwzględna ,pozwala mi śledzić ilość  sztuk xxx w trakcie jednego dnia i mówi mi, że ostatnie xxx postawiłam21grudnia i było ich tylko 97. Ma się to tempo 😁
Przeglądając wpisy zorientowałam się, że nie zarchwizowałam tu swoich kilku udziergów szydełkowo drucianych uczynionych w ubiegłym roku. Jedną z nich była chusta o wdzięcznej nazwie Gail wykonana z cieniutkie go Lace Dropsa w kolorze wanilii lub jak kto woli lekkiego beżu. Wyszła ogromną bo całe 800m zostało zużyte. Niestety zapomniałam zrobić zdjęcie a chustą został ktoś obdarowany. Lubię ten wzór i mogą go powtarzać, oczywiście w odstępach czasu 😁
Kiedy po wyszyciu główek miałam z nimi problem spowodowany nieudolnym ich wypraniem moje ego potrzebowało szybkiego sukcesu i to w dziedzinie, która mnie rzadko zawodzi czyli padło na szydełko. Wzór był w czeluściach archiwum, czekał na taki moment i z prawie 4 motków cudownej nitki Cable o białym kolorze powstało sobie takie coś

 

Jestem z niej zadowolona chociaż nie zablokowała jej jak należy tylko potraktowałam żelazkiem.Serweta mo 90 cm średnicy, wzór znaleziony w sieci.
 Jest to mój pierwszy wyrób tą niteczką. Praca z nią to sama przyjemność i jeszcze nie raz po nią sięgnę.
Drugim drobiazgiem jest rzeczywiście niewielka serwetka techniką brugijską. Powstała dzięki uprzejmości blogowej znajomej,która pokazawszy to dzieło u siebie  podzieliła się wzorem . Tylko nie pamiętam czy to była   Irenka czy 
Iwonka. Przepraszam ale nie pamiętam 😥
Technika ta daje tyle możliwości. Z przyjemnością oglądam pracę innych pań.
I w ostatnich dniach grudnia skończyłam rozpoczętą w październiku szydełkową chustę zwaną virusem. Już kiedyś jedną taką zrobiłam ale nie była dla mnie więc jesienią uzupełniłam swoją szafę ( bo chust ci u mnie "za mało" )  powstała z dwóch całych motków wełny z moherem po 550 m tylko nie pamiętam nazwy. Zakupiłam w lokalnej pasmanterii 



Aby działania kronikarskie  były pełne nie mogę nie pokazać jesiennego udziergu, który docelowo miał być dość sporą firanką. Niestety w  trakcie przedświątecznych porządków, kiedy docelowe okno było puste przymierzyłam  i powiesiłłam onucę. Tak właśnie prezentował się kawałek po powieszeniu. Nie lubię kiedy firanka nie ma marszczenia. Kiedy jest bogata w wzór to marszczenie nie musi być bardzo duże ale kiedy wzór jest dość rzadki to niestety minimum dwa razy szerokość parapetu czyli na tym przypadku było 2,5 a powinno być 4 metry. Idzie do sprucia 
Nowa taśma z ilością oczek 1560 !!! Już w trakcie dzierganie czyli przede mną 4 m szydełkowego fileta.
I na koniec takiej sobie cudnej barwy kłębuszek , z którego powstała dość sympatyczna próbka do obliczenia ilości motków na dość spore dzieło , które zamówił sobie nagle Małżowinek , kiedy kończyłam szydełkowego virusa.

Niestety obecnie w pasmanteriach wielkie remanenty ( serdecznie współczuję osobom liczącym całą tą drobnicę ) więc ten temat pojawi się w następnych postach 😋
Znowu powstał post elaborat. Czy ja kiedyś poprawię się ?
Wszystkich tu zaglądających i zostawiających komentarz cmokam serdecznie 😘