Tak bardzo się napracowałam i mi wcięło cały post. Od nowa.....
Została ukończona po ciężkim , krwawym boju (3x pruta i robiona od początku) kolejna okrągła serweta, obrus.Cud ten nastąpił w dniu wczorajszym. W sobotę trafi do przyszłej właścicielki.Dzieło poddano czynnościom ablucyjnym i na chwilę obecną prezentuje się tak:
Kolor oczywiście przekłamany.W oryginale to taka wanilia-masełko.Nitka jak wcześniej już wspominałam Ariadna/Kord, średnica dzieła112cm. Bystry obserwator mojego bloga dostrzeże, że ten wzór już był.Kiedy zaczęły mi powstawać problemy z osiągnięciem pełnego koła(ściągało się) stwierdziłam iż najbezpieczniej będzie wrócić do wzoru, który już robiłam.Również i tu nie obeszło się bez prucia, gdyż musiałam zmodyfikować wielkość.Oryginał jest większy.Pominęłam środkowy element i znowu mi ściągało.
W końcowym efekcie zmodyfikowałam pas wykończeniowy.Tym o to sposobem kończę na ten rok dzieła z kordu:):):)
Po postawieniu wczoraj ostatniego słupka szydełkiem czułam przeogromną potrzebę zmiany w paluszkach sprzętu robótkowego.Okazało sie jednocześnie, że mój mężczyzna zgubił dzień wcześniej czapkę.Na sezon zimowy musi ich mieć 2(gdyby jedna się zgubiła).Tym o to sposobem w dniu wczorajszym powstała czapusia i śliniak.Ten ostatni jednak zostanie chyba zutylizowany gdyż jest za gruby(opinia męska-trzeba się z nią liczyć)
I nawet kolorek wyszedł:) nitka kombinowana, 1 z trzech, domowy melanż:) Ta fotka ze specjalną dedykacją.Osoba zainteresowana będzie wiedziała o kogo chodzi:):):)
Na koniec podgląd tego co znowu na szydełku wisi:
Mam to skończyć do Barbary.Czy mi się uda ? Nie wiem.Jeden element to prawie 2 godziny dziergania. Wymiar ławy 120x62 cm a w zamiarach ma to być obrusik Cienko to widzę ale próbuję....
czwartek, 17 listopada 2011
niedziela, 13 listopada 2011
Zaczynam się chyba zapętlać w robótki na przyszły rok.Jednak bawi mnie to.
Następny Sal wynaleziony w rodzinie blogowej-:) Sal kawowy.
Podobały mi się od dawna te filiżaneczki, widzę je nawet umieszczone na mojej ścianie kuchennej ale to dłuuuuga droga:)
Tami z bloga "Tami na co dzień" zaproponowała wspólną zabawę.Przyłączam się
Następny Sal wynaleziony w rodzinie blogowej-:) Sal kawowy.
Podobały mi się od dawna te filiżaneczki, widzę je nawet umieszczone na mojej ścianie kuchennej ale to dłuuuuga droga:)
Tami z bloga "Tami na co dzień" zaproponowała wspólną zabawę.Przyłączam się
wtorek, 8 listopada 2011
buszując po blogach natrafiłąm wczoraj na SAL Madame.Nigdy nie brałam udziału w żadnym Salu, wymiance.
Jednak te łepki bardzo mi się podobają, miałabym pomysł jak je potem wykorzystać .
jednak jest małe "ale".Jedną z zasad brania udziału w Salu jest wklejenie banerka u siebie a ja tego nie potrafię zrobić.Próbuję więc i wklejam w postaci zdjęcia
A teraz następny krok do celu-:) mail do hanulka.Może uda mi się .
Te główki do zdobycia są pod adresem: sal-madame.blogspot.com
Jednak te łepki bardzo mi się podobają, miałabym pomysł jak je potem wykorzystać .
jednak jest małe "ale".Jedną z zasad brania udziału w Salu jest wklejenie banerka u siebie a ja tego nie potrafię zrobić.Próbuję więc i wklejam w postaci zdjęcia
A teraz następny krok do celu-:) mail do hanulka.Może uda mi się .
Te główki do zdobycia są pod adresem: sal-madame.blogspot.com
niedziela, 30 października 2011
Niedzielne odwiedzinki u Mamuni zaowocowały małą seria fotograficzna, gdyż najzwyklej w świecie posiada pożądany okrągły stolik.
Opisywana przeze mnie wcześniej serweta, która miała być skończona na Dzień Matki(maj!!!!)Wreszcze po tylu modyfikacjach została ukończona, zaopiniowana długość przez nową właścicielkę i w stanie przed praniem i modelowaniem wygląda tak:
Oryginalny wzór posiada jeszcze 14 rzędów do zakończenia.jednak ja je zostawiłam już tylko na papierze bo jak widać i tak wyszedł dość długi.Średnicę zmierzę po blokowaniu.
Teraz kolej na moją "chlubę".Jeszcze rano cieszyłam się, że i to dzieło skończyłam w miarę w terminie.Przez tę zmianę czasu siedziałam od 7 rano kończąc ostatni rząd, który zajaą mi około 3 godzin.
Ta serweta ma wylądować u koleżanki, która posiada stoliczek jak Mama.W związku z tym przymiarkę zrobiłam na maminym stoliku.I dobrze bo chyba bym ze wstydu pod ziemię się zapadła.Serweta ukończona, ponaciągana w domu na dywanie prezentowała się nawet, nawet a na stoliku wyglądała tak:
A tyle z niej zostało po powrocie do domu:
Rozumiem modelowanie dzianiny, wcięcia, wycięcia ale w obrusie???????????
W poprzednim poście już wspominałam, że nie podobają mi się te ananaski na końcu.Nie pasował mi tak zabudowany wzór do siatkowej konstrukcji całości.Może i inaczej to wyglądałoby gdybym robiła z innej, cieńszej nitki .Kord jednak jest dość gruby i ciężki. Skróciłam, wykończę wzorem siatkowym i w ostatnim okrążeniu będą "muszelki". W swoim życiu zrobiłam wiele okrągłych obrusów ale nigdy jeszcze nie miałam takich problemów jak z tymi dwoma.Pora chyba zrobić sobie przerwę w dziergadełakch obrusowych(okrągły).
Przede mną teraz projekt obrusika prostokątnego, prezent dla Barbary więc mam miesiąc na wykonanie.
I mam nadzieję, że nie zaplącze się znowu w nieskończoność:)
Opisywana przeze mnie wcześniej serweta, która miała być skończona na Dzień Matki(maj!!!!)Wreszcze po tylu modyfikacjach została ukończona, zaopiniowana długość przez nową właścicielkę i w stanie przed praniem i modelowaniem wygląda tak:
Oryginalny wzór posiada jeszcze 14 rzędów do zakończenia.jednak ja je zostawiłam już tylko na papierze bo jak widać i tak wyszedł dość długi.Średnicę zmierzę po blokowaniu.
Teraz kolej na moją "chlubę".Jeszcze rano cieszyłam się, że i to dzieło skończyłam w miarę w terminie.Przez tę zmianę czasu siedziałam od 7 rano kończąc ostatni rząd, który zajaą mi około 3 godzin.
Ta serweta ma wylądować u koleżanki, która posiada stoliczek jak Mama.W związku z tym przymiarkę zrobiłam na maminym stoliku.I dobrze bo chyba bym ze wstydu pod ziemię się zapadła.Serweta ukończona, ponaciągana w domu na dywanie prezentowała się nawet, nawet a na stoliku wyglądała tak:
A tyle z niej zostało po powrocie do domu:
Rozumiem modelowanie dzianiny, wcięcia, wycięcia ale w obrusie???????????
W poprzednim poście już wspominałam, że nie podobają mi się te ananaski na końcu.Nie pasował mi tak zabudowany wzór do siatkowej konstrukcji całości.Może i inaczej to wyglądałoby gdybym robiła z innej, cieńszej nitki .Kord jednak jest dość gruby i ciężki. Skróciłam, wykończę wzorem siatkowym i w ostatnim okrążeniu będą "muszelki". W swoim życiu zrobiłam wiele okrągłych obrusów ale nigdy jeszcze nie miałam takich problemów jak z tymi dwoma.Pora chyba zrobić sobie przerwę w dziergadełakch obrusowych(okrągły).
Przede mną teraz projekt obrusika prostokątnego, prezent dla Barbary więc mam miesiąc na wykonanie.
I mam nadzieję, że nie zaplącze się znowu w nieskończoność:)
sobota, 22 października 2011
Czy ja już kiedyś wspomniałam, że mam wybitne zdolności do utrudniania sobie życia?
Mam i to ogromne.
Koleżanka wybrała sobie wzór na obrus, spojrzałam, w duchu pomyślałam "prosty", szybko pójdzie . I co? KLOPS.
Wzór owszem prosty, nawet zrobiłam lekką modyfikację powtarzając element. Do 70 okrążenia idzie pięknie.I nagle patrzę na schemat a tam trzeba ciąc nitke i kończyć ananaski osobno.Kto robił z kordu ariadny wie o co mi chodzi.Nitka śliska, na supełkach puszcza i trzeba się ratować" kropelką"(podpatrzone na innym blogu).
Siedzę i zastanawiam się nad kolejna modyfikacją aby całość nie straciła na uroku bo nie zamierzam ciąć, kleić i chować tych rozwarstwiających się nitek.
Prezentacja z twórczości jutro bo dziś już późno i ciemno i fotki będą do kitu.
Mam i to ogromne.
Koleżanka wybrała sobie wzór na obrus, spojrzałam, w duchu pomyślałam "prosty", szybko pójdzie . I co? KLOPS.
Wzór owszem prosty, nawet zrobiłam lekką modyfikację powtarzając element. Do 70 okrążenia idzie pięknie.I nagle patrzę na schemat a tam trzeba ciąc nitke i kończyć ananaski osobno.Kto robił z kordu ariadny wie o co mi chodzi.Nitka śliska, na supełkach puszcza i trzeba się ratować" kropelką"(podpatrzone na innym blogu).
Siedzę i zastanawiam się nad kolejna modyfikacją aby całość nie straciła na uroku bo nie zamierzam ciąć, kleić i chować tych rozwarstwiających się nitek.
Prezentacja z twórczości jutro bo dziś już późno i ciemno i fotki będą do kitu.
wtorek, 4 października 2011
Tego jeszcze nie było-:) 2 wpisy tego samego dnia.
skończyłam jednak Summita, wyprałam, wyprasowałam i nie mogłam czekać do jutra aby zaprezentować.
Nie pokonałam jednak zakończenia zgodnie z instrukcją.Zrobiłam po swojemu i chyba nie jest źle.
Wiem jedno, następnym razem przed prasowaniem koniecznie muszę go jednak upiąć szpileczkami.Dziś nie miałam na to czasu, jednak to czasochłonne zajęcie, inne zajęcia w toku.
Wymiary końcowe to 190x50 cm.Jak pisałam wcześniej druty KP 2,5 nitka to bawełna z e-dziewiarki.
Orgimalny wzór składa się z 15 kolumn, ja zrobiłam z 13.Ma byc noszony nie jak chusta tylko raczej ozdobny szal-szalik
Jutro Poczta Polska poniesie go do córci.
skończyłam jednak Summita, wyprałam, wyprasowałam i nie mogłam czekać do jutra aby zaprezentować.
Nie pokonałam jednak zakończenia zgodnie z instrukcją.Zrobiłam po swojemu i chyba nie jest źle.
Wiem jedno, następnym razem przed prasowaniem koniecznie muszę go jednak upiąć szpileczkami.Dziś nie miałam na to czasu, jednak to czasochłonne zajęcie, inne zajęcia w toku.
Wymiary końcowe to 190x50 cm.Jak pisałam wcześniej druty KP 2,5 nitka to bawełna z e-dziewiarki.
Orgimalny wzór składa się z 15 kolumn, ja zrobiłam z 13.Ma byc noszony nie jak chusta tylko raczej ozdobny szal-szalik
Jutro Poczta Polska poniesie go do córci.
Mam nerwa.Od niedzieli nie mogę skończyć summita.Wielkość uzyskałam zadowalającą ale zakończenie mi nie wychodzi.Osoby, które go robiły wiedzą o co mi chyba chodzi, po rzędzie 9 powinnam mieć 11 oczek na drucie a mam mniej.Aby w 9 rzędzie spuścić te 3 oczka musze wejść w następną kolumnę a nie powinno tak być.Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
Na koniec relacja fotkowa ze zwijania rodzinnego nitki na ten summit.Ojciec wraz z córką dokonują dzieła.Ojciec swoje skończył, córkowe zamotanie matka 2 dni doprowadzała do porządku-:)
I tym optymistycznym akcentę idę dalej wyzywać na summita<a tak się fajnie cały czas robiło>
Na koniec relacja fotkowa ze zwijania rodzinnego nitki na ten summit.Ojciec wraz z córką dokonują dzieła.Ojciec swoje skończył, córkowe zamotanie matka 2 dni doprowadzała do porządku-:)
I tym optymistycznym akcentę idę dalej wyzywać na summita<a tak się fajnie cały czas robiło>
Subskrybuj:
Posty (Atom)

