Po ostatniej prezentacji powyższego ogarnęła mnie totalna niechęć i zdjęłam kanwę z krosna ,z zamiarem nie wracania już do tego haftu. Około miesiąca trwało moje "bicie się" z myślami. Niby miałam dość ale sumienie nie pozwoliło mi od tak sobie wyrzucić pòł roku pracy do kosza. I tak pewnego dnia ponownie rozłożyłam kanwę na kanapie,przyglądałam się z oddali i nagle stwierdziłam, że aż takiej tragedii nie ma aby nie skończyć. Lew wròcił ponownie na krosno i systematycznie codziennie pròbuję postawić chociaż po 100 xxx. Postępy powolne ale do przodu. Poza mną już 56 % pracyco daje 44tys.997 xxx wykonanych ,i koniec z kombinacja. Pilnuję tylko przechodzenia nitek poza 10 czyli nie parkowania w kratce ,a poza nią . Na zdjęciach tego nie widać ale wreszcie jest normalnie.
W trakcie tego "bicia się" oczywiście korciło mnie wrzucenie Afremowa ponownie na krosno, tym bardziej że pomimo rozpoczęcia go wiosną zmieniam rozmiar kanwy czyli rozpoczynam od nowa. Namówiłam nawet dziecię me ,kiedy odwiedziła rodziców aby przerobiła mi wzór na plik xsd by móc pracować z tabletem . Czyli do Afremowa mam już wszystko przygotowane ale najpierw skończyć Lwa .
Nie sądziłam, że z tym haftem zrobię sobie tyle problemu. Rozpoczynając go miałam wrażenie ,pracy łatwej i przyjemnej. Stawianie xxx dość zbliżonych do siebie odcieniami, pikseloza występująca we wzorze, nie czyni go prostym. Jednak o tym wiem teraz i szczerze podziwiam pracę innych pań w tego typu haftach. Teraz już tylko do przodu.
Przy tak powolnych postępach i dość monotonnym obrazie w trakcie powstawania trudno jest systematycznie prezentować postępy, bo to co powstaje w małych kawałkach, jest najzwyklej nudne. Aby pokazać Wam kolejne postępy musiałam materiał zdjąć z dolnego wałka gdyż inaczej prezentowany fragment to zwykła mazanina xxx ,ktòra dopiero w całości coś obrazuje. Prezentowanie postępów było łatwiejsze kiedy wyszywałam z kartek. Wtedy miałam system prezentacji po każdym wykonanym rzędzie. Od września przeniosłam wzór na tableta i wreszcie zaczęłam korzystać z zakupionej latem aplikacji Crossty. Początkowo nabyłam tę aplikację jako gadżet. Chciałam w ogóle zorientować się co to jest, podchodziłamdo tego jak pies do jeż albo zgodnie z powiedzeniem "i chciałabym i boję się" 😋. Obecnie nie wyobrażam sobie już innego haftowania. Koniec z kartkami, mazakami, śledzeniem w którym miejscu się jest albo gdzie zaparkować. Jak dla mnie program świetny. Ma kilka mankamentów ale jak na mój poziom posługiwania się takimi programami wystarczy. Osoby, które z niego korzystają wiedzą o czym piszę a kto boi się spróbować niech nie zwleka.
Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem , za odwiedziny u mnie pomimo dość małej mojej aktywności. Powtórzę to co ostatnio, przy trzymaniu się jednej pracy niestety nie ma czym chwalić się częściej. Chociaż na szydełku nowy projekt , również spory w realizacji ale o tym kiedy będę mogła zaprezentować więcej niż obecnie.
czwartek, 8 grudnia 2016
środa, 5 października 2016
Lew cz.5
Długo trwało tym razem wyszycie trzeciego rzędu kartek.Znacie to jednak , kiedy kilka życiowych etatów przeszkadza w oddawaniu się temu co przyjemne :):):) Skończył sie okres ogródkowy, lato pozamykane w słoichach, zamrażarce, .Chociaz czeka mnie jeszcze przetwórstwo jabłek.Te jednak zimowe i dość mocno trzymają sie jeszcze na drzewie.Wytrzymuja nawet dzisiejszy wiatr.U Was też tak wieje?
Teraz chwila prawdy :):):)
Jak zwykle musiałam coś sknocić.Wyszywając Lwa idę parkowaniem ale nie słuchałam delikatnych wcześniejszych uwag.Buta została ukarana.Zamiast iść konkretnie w ząbki to sądziłam, że jak zahaczę o 1-2 xxx z następnej kolumny to będzie dobrze i ......nie jest dobrze.Mam to co krytykowałam u innych .Pięknie zaznaczone pasy na 1/3 haftu.Miałam przeogromną ochotę wczoraj zdjąc to z krosna i rzucić w kąt.Mam 20ct na Afremowa i korciło mnie przejść na inny haft.
Jednak tyle miesięcy pracy odłożyć, czy wróciłabym do niego kiedy ma już stygmat zepsutego ? Poszło by w kąt na wieki jak ubiegłoroczne "gotowce".Grzecznie poząbkowałam wykres i będę kontynuować.Może chociaz połowa będzie się porządnie prezentować
Tak sie prezentuje obecny obszar
Teraz chwila prawdy :):):)
Jak zwykle musiałam coś sknocić.Wyszywając Lwa idę parkowaniem ale nie słuchałam delikatnych wcześniejszych uwag.Buta została ukarana.Zamiast iść konkretnie w ząbki to sądziłam, że jak zahaczę o 1-2 xxx z następnej kolumny to będzie dobrze i ......nie jest dobrze.Mam to co krytykowałam u innych .Pięknie zaznaczone pasy na 1/3 haftu.Miałam przeogromną ochotę wczoraj zdjąc to z krosna i rzucić w kąt.Mam 20ct na Afremowa i korciło mnie przejść na inny haft.
Jednak tyle miesięcy pracy odłożyć, czy wróciłabym do niego kiedy ma już stygmat zepsutego ? Poszło by w kąt na wieki jak ubiegłoroczne "gotowce".Grzecznie poząbkowałam wykres i będę kontynuować.Może chociaz połowa będzie się porządnie prezentować
Tak sie prezentuje obecny obszar
a tu nic nie widac, moge oszukać że jest cudnie :):):)
więcej fotek nie wklejam, nie ma się czym chwalić , rzeczywistość jest okrutna. Stawiając xxxx mam od dawna podstawowy problem, albo za mocno naciągam nitkę albo za luźno.Tak dzieje się na krośnie.Nie mogę wyczuc.Na tamborku nie miałąm tego problemu.Tylko nie wyobrażam sobie wrócić teraz do tamborka z tak dużym materiałam.Lubię wyszywać na dwie ręce.
We wrześniu miałam urodziny.Pisałam kiedyś, że od kilku lat stosuję wobec moich najbliższych koncert zyczeń :):):) czyli komunikuje co chce otrzymac w prezencie. W tym roku zamówiłam sobie lampę , przyczepiana do krosna. Jestem z niej szalenie zadowolona.Nie jest to tani koszt ale można ten zakup zaplanować.Jesli ktoś waha się to szczerze namawiam.wyszywając nie mam cieni zza pleców jak w lampce bocznej, haft oświetlony jednolicie .Lampa posiada równiez lupe ale nie korzystam z niej ( jeszcze) , wystarczą mi moje okularki :):) Zakup zrobiony w Hobby Studio.Szybko, sprawnie , rzetelnie.
Podobne lampy maja byc na dniach w Lidlu w niższej cenie.
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.cieszą mnie przeogromnie.
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Biały Lew cz. 4
Dawno nie było relacji z powstawania sierściucha.Nie było bo nie miałam co pokazać.Drugi rząd kartek posuwał się ślamazarnie, przerwany jeszcze do tego pracą na wyklejanką.
Te dwa rzędy to taki poligon doświadczalny, haft mieszany.Nie mogłam konkretnie zdecydować się czy parkowanie , czy kolorkami.Jak poparkowałam to stwierdziłam, że w tym tempie za wolno i igiełka sama szła w kolorek.Potem była opcja kolorek ale w obrębie jednej kratki.Takim to sposobem powstał sobie dziwny misz masz xxxx.Na koniec porobiłam sobie dziurki akurat w najtrudniejszym momencie czyli sierści nad uchem, przez ostatnie dwa tygodnie wyrównywałam dziury i dwa ostatnie rzedy "poszły " już cnotliwie samym parkowaniem. W ten o to sposób jestem już CAŁKOWICIE przekonana do tej techniki. Moje xxx również i w tej technice mają sporo do życzenia ale dla mnie najbardziej istotną rzecza jest wyszycie całego rzędu i nie wracanie już do pojedynczych xxx.Obecnie jet to zbyt upierdliwe. Można inaczej i ja tak czynię.To nie moda, to wygoda.Co do tempa to pogodziłam się.Nawet udaje mi się momentami "rąbnąć 90-100 xxx / godzinkę czyli suniemy w peletonie jak Maja Włoszczowska :):):)
Prosze Państwa o to prezentacja :):):)
Więcej zdjęć z tego etapu brak.Przewinełam rolke, kanwa nawinięta, śrubulki zaciśnięte i więcej po następnym rzędzie kartek.Obecnie mam poza sobą 6 kartek, pozostało 18kartek
Te dwa rzędy to taki poligon doświadczalny, haft mieszany.Nie mogłam konkretnie zdecydować się czy parkowanie , czy kolorkami.Jak poparkowałam to stwierdziłam, że w tym tempie za wolno i igiełka sama szła w kolorek.Potem była opcja kolorek ale w obrębie jednej kratki.Takim to sposobem powstał sobie dziwny misz masz xxxx.Na koniec porobiłam sobie dziurki akurat w najtrudniejszym momencie czyli sierści nad uchem, przez ostatnie dwa tygodnie wyrównywałam dziury i dwa ostatnie rzedy "poszły " już cnotliwie samym parkowaniem. W ten o to sposób jestem już CAŁKOWICIE przekonana do tej techniki. Moje xxx również i w tej technice mają sporo do życzenia ale dla mnie najbardziej istotną rzecza jest wyszycie całego rzędu i nie wracanie już do pojedynczych xxx.Obecnie jet to zbyt upierdliwe. Można inaczej i ja tak czynię.To nie moda, to wygoda.Co do tempa to pogodziłam się.Nawet udaje mi się momentami "rąbnąć 90-100 xxx / godzinkę czyli suniemy w peletonie jak Maja Włoszczowska :):):)
Prosze Państwa o to prezentacja :):):)
Więcej zdjęć z tego etapu brak.Przewinełam rolke, kanwa nawinięta, śrubulki zaciśnięte i więcej po następnym rzędzie kartek.Obecnie mam poza sobą 6 kartek, pozostało 18kartek
niedziela, 14 sierpnia 2016
Obywatel Kot - finał
Zabawa w wyklejanie zakończona.Obywatel Kot przekazany właścicielowi.
Prezentuje sie tak:
Zabierając się za niego sądziłam, że szybciej mi to pójdzie.Panie bawiące sie w tę technike pisały, że robi sie szybko. Dla mnie te 3 tygodnie to było długo :):):) Gdyby nie zaglądano mi przez ramię śledząc moje postępy, kto wie czy nie odłożyłabym w czeluści.Niby fajnie, przyjemnie, nie mogę narzekać. Jednak to nie jest to co misie lubią najbardziej :):):) Tęsknię do krzyzyków i do nich dzis wracam wykorzystując wolną niedzielę :)
Zamówiony zestaw zawierał wszystko co potrzeba.Grupa na Fb służy pomoca w razie niepewności, można poczytać, podpatrzeć.Plastykowe kwadraciki zwane diamencikami w dość łatwy sposób przenosi się na przygotowany wzór.Mieści się on na materiale pokrytym wzorkami , jak w kolorowych wzorach do haftu. Po odklejeniu zabezpieczjącego papieru umieszczamy odpowiednie kwadraciki w wyznaczonym miejscu.Te diamenciki znajdują sie w ponumerowanych woreczkach strunowych, nie ma problemu z ich segergacją i szukaniem.Osobiście koło numerków naniosłam sobie dla ułatwienia znaczki.Początkowo idąc za radą jednej z pan, któa już wyklejała, wysypałam te kwadraciki w wytłaczanke po jajakach ( ma posegregowane przecież dołeczki) .Niestety nie był to dobry pomysł.Najlepiej wysypywało sie konkretny kolor na tackę z zestawu.
Pierwotnie zaczęlam wyklejać rzędami jak w krzyżykach.Okazało sie , że zamiast prościzny wychodziły mi dość krzywe linie i czas wyklejania dbył dłuższy. Niestety to nie xxxx i tu w moim przypadku sprawdziło sie wyklejanie kolorkami w wyznaczonym placu.Trzeba zaznaczyć, że nie odklejamy całego papieru pod którym znajduje się klej.Najlepiej robić to etapami , fragment po fragmencie.
Spróbowałam , wykonałam , zdałam relację ( proszono mnie w poprzednich komentarzach ) i ten etap uważam za zamknięty :)
Zestaw został zakupiony na Aliekspress, czas oczekiwania dosłownie 14 dni .
Prezentuje sie tak:
Zabierając się za niego sądziłam, że szybciej mi to pójdzie.Panie bawiące sie w tę technike pisały, że robi sie szybko. Dla mnie te 3 tygodnie to było długo :):):) Gdyby nie zaglądano mi przez ramię śledząc moje postępy, kto wie czy nie odłożyłabym w czeluści.Niby fajnie, przyjemnie, nie mogę narzekać. Jednak to nie jest to co misie lubią najbardziej :):):) Tęsknię do krzyzyków i do nich dzis wracam wykorzystując wolną niedzielę :)
Zamówiony zestaw zawierał wszystko co potrzeba.Grupa na Fb służy pomoca w razie niepewności, można poczytać, podpatrzeć.Plastykowe kwadraciki zwane diamencikami w dość łatwy sposób przenosi się na przygotowany wzór.Mieści się on na materiale pokrytym wzorkami , jak w kolorowych wzorach do haftu. Po odklejeniu zabezpieczjącego papieru umieszczamy odpowiednie kwadraciki w wyznaczonym miejscu.Te diamenciki znajdują sie w ponumerowanych woreczkach strunowych, nie ma problemu z ich segergacją i szukaniem.Osobiście koło numerków naniosłam sobie dla ułatwienia znaczki.Początkowo idąc za radą jednej z pan, któa już wyklejała, wysypałam te kwadraciki w wytłaczanke po jajakach ( ma posegregowane przecież dołeczki) .Niestety nie był to dobry pomysł.Najlepiej wysypywało sie konkretny kolor na tackę z zestawu.
Pierwotnie zaczęlam wyklejać rzędami jak w krzyżykach.Okazało sie , że zamiast prościzny wychodziły mi dość krzywe linie i czas wyklejania dbył dłuższy. Niestety to nie xxxx i tu w moim przypadku sprawdziło sie wyklejanie kolorkami w wyznaczonym placu.Trzeba zaznaczyć, że nie odklejamy całego papieru pod którym znajduje się klej.Najlepiej robić to etapami , fragment po fragmencie.
Spróbowałam , wykonałam , zdałam relację ( proszono mnie w poprzednich komentarzach ) i ten etap uważam za zamknięty :)
Zestaw został zakupiony na Aliekspress, czas oczekiwania dosłownie 14 dni .
piątek, 22 lipca 2016
Mozaika z Ali
Cytując Franka Dolasa mogę o sobie wykrzyczeć "ludzie, ludzie zwariowałam"
Od jakiegoś czasu wśród osób szczególnie buszujących w grupach rękodzielniczych na FB panuje moda na chińskie mozaiki wyklejane diamencikami.Przyglądam się temu od dwóch lat i cały czas nie wzbudzały mojego zainteresowania. No nie pasiło mi.Kiedy jednak 2 tygodnie temy,ot tak z ciekawości weszłam w linka podanego na fb i znalazłam tego obywatela to cały mój dobry smak ( pojęcie względne) wziął w łeb.Zamówiłam
O to koci inteligent :
Przesyłka dotarła uważam , że w ekspresowym tempie. Została zamówiona dokładnie 2 tygodnie temu.Dziś do mnie dotarła,miałam niespodzankę po powrocie z pracy.
Cały zestaw wygląda tak :
Jak to mi się będzie wyklejało to nie mam zielonego pojęcia.Dzisiejszy wieczór zdradzam krzyżyki i testuję kota.
Idę kleić :):):)
poniedziałek, 20 czerwca 2016
Kapelusze -Epilog
Wreszcie są. Odebrałam je dziś od oprawcy. Nie będę opisywała tych wszystkich poczynań, których dokonywałam aby jako tako doprowadzić je do porządku po swoim lenistwie pralkowym.W pewnym momencie myślałam już , że nic z tego nie będzie. Udało się.Są drobne niedociągnięcia, widzę to ale widzę to tylko ja :):):) i niech tak zostanie.
Nieskromnie napiszę, że jestem zadowolona z efektu końcowego.Wszystkie razem, o to chodziło.Efekt kilku lat pracy.
I baaardzo istotna rzecz.Mąż po odebraniu od razu je powiesił!!!!!! A nie bylo to li i jedynie wbicie jednego gwoździka.Trzeba było wbić ich 21, wcześniej dokładnie wymierzyć, ułozyć. Jestem z Niego dumna :):):) Wiecie jak to bywa z mężami, tydzień, miesiąc, rok- zawsze jest jeszcze czas ( dobrze, że tu nie zagląda bo następne gwoździe musiałabym wbijac sama za tą ironię ). A tak na poważnie wcale nie łatwo było sensownie wszystkie razem powiesić. Jedne patrzą w lewo, jedne w prawo.Trzeba było poparować a 5 z nich patrzy tylko w jedną stronę, nie ma pary. Myślę, że jakiś consensus wybraliśmy.Oceńce same. Tym postem kończę temat wałkowany przez prawie 4 lata. Finito ;)
Jeszcze przed powieszeniem, parowanie.
Wisząc sprawiają wrażenie, że jest krzywo .Winę jednak za to ponosi krzywizna ściany.Mąż wieszał z poziomicą. Jesteśmy przed remontem co widać po ścianie ale nie mogłam powstrzymac sie i musiałam nakarmić swoją próżność czyli pochwalić się Wam .
Nieskromnie napiszę, że jestem zadowolona z efektu końcowego.Wszystkie razem, o to chodziło.Efekt kilku lat pracy.
I baaardzo istotna rzecz.Mąż po odebraniu od razu je powiesił!!!!!! A nie bylo to li i jedynie wbicie jednego gwoździka.Trzeba było wbić ich 21, wcześniej dokładnie wymierzyć, ułozyć. Jestem z Niego dumna :):):) Wiecie jak to bywa z mężami, tydzień, miesiąc, rok- zawsze jest jeszcze czas ( dobrze, że tu nie zagląda bo następne gwoździe musiałabym wbijac sama za tą ironię ). A tak na poważnie wcale nie łatwo było sensownie wszystkie razem powiesić. Jedne patrzą w lewo, jedne w prawo.Trzeba było poparować a 5 z nich patrzy tylko w jedną stronę, nie ma pary. Myślę, że jakiś consensus wybraliśmy.Oceńce same. Tym postem kończę temat wałkowany przez prawie 4 lata. Finito ;)
Jeszcze przed powieszeniem, parowanie.
wtorek, 14 czerwca 2016
Biały Lew cz. 3
Skończyłam pierwszy rząd kartek.Żadna rewelacja, prawie 2 miesiące. Wspominałam jednak wcześniej, że ten haft stał się poligonem doświadczalnym dla mojego sposobu parkowania.I tak na tym pasie jest wyszywanie kolorem, parkowanie rzędem i parkowanie w obrębie kratki.Ten ostatni sposób jest chyba najbardziej mi odpowiadającym. Wyznaczam sobie dwie setki xxx czyli dwie kratki i tylko w tym obrębie stawiam xxx.Wiem, jest to taka namiastka parkowania .Próbowałam rzędami. Rzeczywiście krzyżyki stawiane w ten sposób są najładniejsze ale coś mi przeszkadza, rozpraszam sie i wbrew pozorom mam najwięcej błędów. Do tego dochodzi tempo.Spowalnia mnie niemiłosiernie. Stawiam wtedy około 60 xxx w trakcie godziny a czasmi mam w ciągu dnia tylko godzinkę na ten nałóg. Prózność wtedy cierpi bo nie widać efektów :):):) Tak więc mój sposób na parkowanie to kolor w obrębie kratki. Korci, oj korci aby wysunąć się wyżej :):):)
Poza mną 10 tys.665 xxx z 81 tys.. Marny wynik jak na prawie dwa miesiące
Krzyżyki mam różne , jedne równe, inne krzywe.Chcę ładnych ale opuściłam troszkę poprzeczkę bo jak wspomniałam w poprzednim poście zaczęłam przesadzać i nie był już to relaks. Perfekcję zostawiam w innych dziedzinach swego działania :):):)
Całość prezentuje się tak:
Witam nowych obserwatorów.Cieszy mnie, że pomimo dość nudnie przeze mnie prowadzonego bloga czasami macie ochotę zagościć tu na dłużej i jeszcze pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza.Blog mój stał sie monotematyczny, nie uatrakcyjniam go coraz to nowymi pokazami bo nie lubię mieć kilku prac rozpoczętych jednocześnie.Mam ich kilka , potworzyłam je w przeciągu ostatniego roku ale jak widzicie staram się koncentrować na jednej i to co rozpoczęte będzie musiało poczekać w kolejce i tym sposobem mam ufo-ki :):):)
Poza mną 10 tys.665 xxx z 81 tys.. Marny wynik jak na prawie dwa miesiące
Krzyżyki mam różne , jedne równe, inne krzywe.Chcę ładnych ale opuściłam troszkę poprzeczkę bo jak wspomniałam w poprzednim poście zaczęłam przesadzać i nie był już to relaks. Perfekcję zostawiam w innych dziedzinach swego działania :):):)
Całość prezentuje się tak:
Lewa strona totalnie pomieszana z technikami jak widać, kolor wysunięty do drugiego rzędu
Prawa strona, już bardziej usystematyzowana ale jeszcze mieszana
Jak widać pikseloza ogromna.Rzeczywiście prawie każdy krzyżyk w innym odcieniu, często prawie nie różniącym się. Troszkę męczy wzór bo nie widać konkretnie wyszytego elementu typu domek, drzewko czy przedmiot.Ten wzór to najczystsza zabawa krzyżykiem i rzeczywiście wymaga mega cierpliwości aby go skończyć. Miałam już grzeszną myśl aby przykładem niektórych kobiet wyznaczać sobie termin na wyszywanie dwóch haftów czyli miesiąc był by sierściuch , drugi Afremow .Jenak powstrzymuję się bo mam wrażenie, że gdy zdejmę obecną kanwę z krosna to dłuuugo może na nie nie wskoczyć. Pozostaję więc na krośnie z obecnym :)
Na koniec nie moge pominąc i nie pochwalić się malutkim gadżetem, który nabyłam dzięki pomocy Joanny z bloga http://kaliohaftuje.blogspot.com/ Takie małe coś co pozwoliło mi wreszcie uzyskać zadowalający mnie sposób napięcia kanwy na krośnie czyli tzw boczne naciągaczki .
Wygląda tro tak :
Jak widać ten kawałek kanwy jest dość wąski jak na krosno. Próbowałam różnych sposobów aby bylo równo upięte.Były i klamerki ( jedna jeszcze pozostała), było przyszywanie nitką, podpatrzone u Rosjanek.Niestety nitka puściła i mam dziury na boku ( dobrze, że dość spory zapas kanwy. Ten pozornie błahy nabytek spełnia moje oczekiwania.Przede wszystkim posiada mocną klamerkę bo gumkę, tzw. kapeluszówke kupimy w każdej pasmanterii.Tu istotą jest ta żabka. Joanna jeszcze raz dziękuję.Witam nowych obserwatorów.Cieszy mnie, że pomimo dość nudnie przeze mnie prowadzonego bloga czasami macie ochotę zagościć tu na dłużej i jeszcze pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza.Blog mój stał sie monotematyczny, nie uatrakcyjniam go coraz to nowymi pokazami bo nie lubię mieć kilku prac rozpoczętych jednocześnie.Mam ich kilka , potworzyłam je w przeciągu ostatniego roku ale jak widzicie staram się koncentrować na jednej i to co rozpoczęte będzie musiało poczekać w kolejce i tym sposobem mam ufo-ki :):):)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















