niedziela, 1 września 2019

His Way Home ( 10)

Dzisiejszego postu miało nie być 😁. Popatrzyłam jednak na xxx które przybyły i postanowiłam zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, czyli 1 dzień miesiąca podzielić się z Wami postępami.

Tydzień temu wyglądało to tak


A dziś wygląda tak

Nie liczyłam ile postawiłam xxx przez te dwa tygodnie. Aplikacja pokazuje, że mam wyszyte 116 512 xxx.  Do przodu, to najważniejsze.

Teraz wracam do kuchni, pomimo niedzieli. Dziś już zamknęłam 20 słoików papryki. Przede mną jeszcze skończyć keczup z cukinii i go zawekować oraz włożyć w słoiczki troszkę ogóreczków. Może późnym popołudniem uda mi się zasiąść do xxx.

Pozdrawiam Was serdecznie w ten chyba ostatni tak upalny dzień.



niedziela, 18 sierpnia 2019

His Way Home ( 9 )

Nadszedł oczekiwany moment i postawiłam w nocy ostatnie xxx przy brzegu więc czas na przewinięcie kanwy i przygotowanie pola do następnego etapu. Nie mogłam wytrzymac i zdjęcia robiłam nocą, przy sztucznym świetle .
Zaczyna mi się wreszcie podobać to co powstaje.



Tak wygląda pole wyszyte do całej kanwy 


Wyszyłam do tej pory 29,05 % zapalanowanych krzyżyków więc PRAWIE mam 30 %. Ten 1 % to niby niewiele ale u mnie to daje 3800 xxx więc przy dobrych wiatrach, bardzo dobrych 1% / tydzień .
Zaczynam się zastanawiać czy nie pokazywać postępów nie co miesiąc a dopiero przy przewijaniu materiału. Może to będzie rzadziej ale za to nie nudne. Na pewno nie będzie prezentacji 1.09 bo przez te dwa tygodnie nie przybędzie aż tyle krzyżyków aby je pokazywać.
Dziś wolny dzień więc maluję resztę kratek na kanwie i oddaję się czystemu lenistwu z igłą, krosnem i tabletem.

Pozdrawiam Was wszystkich

czwartek, 1 sierpnia 2019

His Way Home (8)

Miałam dziś już sygnały od kilku osób, że  czekacie na tego posta. Jest mi szalenie miło, że pomimo monotonii zaglądacie do mnie.
Nie zdążyłam wczoraj napisać tego posta, dziś cały dzień w pracy. Spieszę teraz nadrobić zaległości w powstawaniu mojego kolosika .
Zdjęć nie za wiele.Straciłąm wszystkie wymieniając telefon.Dopiero od połowy miesiąca mam aktualne. Trudno, na tych też widać lekkie postępy. I tak jak w poprzednim miesiącu tempo spadło. Przez lipiec przybyło około 10 tys. xxx. Nie marudzę, nie narzekam. Cieszy mnie to, że w ogóle do przodu , tym bardziej, że najwięcej xxx stawiam w moje dni wolne we wczesnych godzinach porannych. Pomiędzy 4.30 a 9 najlepiej mi się wyszywa. Takich dni nie za dużo to i przyrost adekwatny do poświęconego czasu.
Nadal trwam przy leniwym parkowaniu. Zbliżam się dońca brzegu więc mam nadzieję, że w kolejnym poście uda mi się Wam pokazać rozwiniętą kanwę. Sama jestem ciekawa jak to wygląda
Tak powstawały xxx od połowy miesiąca:




A to stan na chwilę obecną


I na koniec postępy statystyczne



poniedziałek, 1 lipca 2019

His Way Home cz. 7

Po dłuższym czasie udało mi się wreszcie dziś zasiąść przy porannej kawce znowu do xxx.
Czerwiec, miesiąc intensywny w prace na świeżym powietrzu, xxx odeszły na dalszy plan. I kiedy sobie dziś tak stawiałam rano te xxx to nagle oświeciło mnie, że dziś 1 dzień kolejnego miesiąca więc pora udokumentować czerwcowe postępy.
Jak było do przewidzenia tempo spadło. Postawiłam około 10 tys. krzyżyków co uważam i tak za niezły postęp, tym bardziej, że jak pisałam kilka już razy, oprócz robótkowania mam drugi nałóg, czytelniczy.Trudno to razem pogodzić czasami ale dajemy radę :):).

Sądziłąm, że w trakcie tego miesiąca nie robiłam zdjęć .Przeglądając je , okazało się, że jednak mam co pokazać. 







Jak widać skończyła się passa dużych plam a zaczęła konkretna pikseloza więc wróciłam do leniwego parkowania


Na koniec ,jak zwykle wgląd na statystykę.Prawie 1/4 za mną. Uważam,że jak na pół roku wyszywania jest bardzo dobrze.

Kolejny letni miesiąc przed nami. Mam cichą nadzieję, że wczorajszy , totalnie upalny dzień nie pojawi się za szybko. Po powrocie z pracy u mnie w cieniu o godzinie 20 było 33 st.W ciągu dnia temp. dochodziła do 38 st. oczywiście w cieniu. Dziś od rana dużo lepiej, pochmurnie ale na deszcz nie ma co liczyć. Może od jutra....

sobota, 1 czerwca 2019

His Way Home cz. 6

Czas posuwa się w swoim tempie i odnoszę wrażenie, że z wiekiem przyspiesza. Kiedyś uważałam takie zdania za kokieteryjne, nie na miejscu. Dziś niestety ktoś mi go kradnie 😉 .
Urlop był, skończył się i pozwolił wyjątkowo w tym miesiącu osiągnąć  ponad 20 tys. xxx. Czerwiec już taki nie będzie, chwasty mnie gonią i rozpoczęliśmy regularną wojnę. Na chwilę obecną mamy remis. 😁😁😁
Jak tak ładnie w maju pędziła igiełka to i troszkę zdjęć starałam się robić na bieżąco

31.05



14.05.




7.05


2.05.

I jak zwykle na koniec troszkę statystyki



środa, 1 maja 2019

His Way Home cz.5

Ponad 4 miesiące tylko z tym haftem. Przybywa ładnie. Jak na razie trzymam się w ustalonym limicie miesięcznym , czyli kolejne 15 tys. xxxx wskoczyło na kanwę.Wykonane mam ponad 17 % pracy , 65 tys. xxx zaliczone.
Praca nad tym obrazem nadal mnie nie nudzi, z chęcią siadam do stojaka, nie chce się odejść.
Wczoraj dobrnęłam do końca prawej strony i trzeba było odwinąć materiał z rolki.Zaczyna mi się podobać. Te widoczne krwiste kolory dopiero teraz nabrały sensu. W trakcie wyszywania były tylko nic nieznaczącymi ( ale przyjemnie powstającymi) plamami koloru.
Tak wygląda wyszyty fragment w pełnej krasie


 Mała część na całym obrazie. Ogrom jeszcze przede mną



Troszkę zbliżeń na materiał w trakcie wyszywania





I to tyle po miesiący pracy.
Jeszce co by udokumentować focia z aplikacji z postępami



Maj się rozpoczął, u mnie poranek pochmurny ale deszczu jak na lekarstwo.
Rozpoczynam urlop. Całe 16 dni w domku . Życie jest piękne :):):)




poniedziałek, 1 kwietnia 2019

His Way Home 4

Kolejny miesiąc pracy nad tym obrazem poza mną, pora na sprawozdanie.
Krzyżyk za krzyżykiem i udało mi się w marcu wykonać kolejne 15 tys. Było kilka dni przerwy, zawirowania spowodowane powrotem do wyszywania na ramie, o czym pisałam w poprzednim poście. Kilka dni przerwy bo wystąpiło "zmęczenie materiału " ( w tym czasie połknęłam 3 tomy opowieści o współczesnej szeptusze ). Polecam w ramach oderwania, resetu od wszystkiego.
Troszkę inaczej stawia się xxx na ramie, musiałam "przestawić się ".
Nowy sprzęt , po aklimatyzacji, ustawieniu poziomów do moich potrzeb sprawdza się. Nie żałuję wydanych finansów pomimo, że koszt spory. Mogę poruszać ramą w zależności od moich potrzeb, wszelkiego rodzaju ruchy stojakiem również swobodne poprzez kółeczka w stopce. Warto było nabierać sobie potrzebną kwotę.
Zdjęć  w trakcie powstawania tego etapu nie za wiele. Po prostu zapomniałam 😁
Na początek statystyka.
Zabrakło kilki xxx do pełnych 50tys.  ale postawienie ich po północy liczone było by judo kwietnia i nieuczciwe pokazywanie Wam nieprawdy.
Dziś o północy tablica statystyczna w Sadze wyglądała tak

Kilka zdjęć w trakcie wyszywania






A tak wygląda dziś rano po rozwinięciu z ramy



Już widać jakieś konkrety a nie tylko kolorowe plamy ziejące ogniem. Wyłoniło się drzewo.
Większa ilość xxx w jeden dzień to efekt wykorzystywania każdej wolnej chwili, z tzw doskoku. U mnie sprawdza się, dając sumę na koniec dnia. Taka samodyscyplina jest potrzebna w tym kolosie jeśli chcę go skończyć w określonym czasie, nie jest dla mnie obciążeniem. 
Teraz priorytetem zaczynabyć praca na świeżym powietrzu. Zobaczymy za miesiąc jakie będą u mnie postępy w xxx😁.
Pozdrawiam wszystkie zaglądające tu osoby. Szczególnie dziękuję za pozostawiony komentarz. Kilka osób wiernie mi kibicuje , mobilizując w ten sposób do dalszej, systematycznej pracy. Dla Was buziole 😊